„Zaczęliśmy intensywne szkolenia. Technika pilotowania została udoskonalona, aby osiągnąć prawdziwą jubilerską dokładność. Tryb za trybem, dokowanie za dokowaniem. Na początku były błędy. Potem było ich coraz mniej. Nauczyliśmy się latać na symulatorach z nowymi przyrządami, zgodnie z nową techniką, w nowych warunkach. Kiedy stało się jasne, że nasze umiejętności i wiedza pozwolą nam zrealizować to, co zostało zaplanowane, podjęto decyzję o starcie" – Wiktor Sawinych, „Zapiski z martwej stacji".